Skip to main content
portret użytkownika witold k
herbPT.svg.png

Wkładam ten wpis do tagu do kilku ale, wskazuję na tag "historia przełomu" bo ciągle mam nadzieję... Nadzieje, że jak w pierwszej kadencji działaliśmy na podstawie artykułów z gazet, nie było jasnych pisanych ustrojowych zasad, była walka. Walka znaczonego postubeckiego biznesu z biznesem; zalążkami spoza układu z generałem. Jaruzelskim jakby kto nie wiedział. Była także dominująca siła asekuracji, braku odwagi i potencjał jak nazwę jastrzębi. Wskażę potrzebę wprowadzenia konkurencji do minibusów i asekuracyjną postawę, która odłożyła się wieloletnimi problemami braku tejże. Ciągle jednak był to bieżący stan przełomu. Mowa o 1990-94.

94-98 to już podwaliny pod koterię i milczkiem opróżnianie rondelka. To jest stan do dziś do jak nazywam czasu "Juliusza nie wiadomo komu wiernickiego". Polityczna promotorka p. Elżbieta Radziszewska nie ma powodów do zadowolenia.

Dziwić się tej sytuacji? Sytuacji, w której prym wiedzie dobre ułożenie koleżeńskie niźli merytoryczne. Widzę też i merytoryczne koleżeńskie. Mamy przykład ważnej postaci (Michał erzet), która dała się pożreć, jak nazywam, neoZBOWiD-owi. To oddzielny bardzo trudny temat. Zwłaszcza obecnie i w związku z ową Postacią, która wzięła na plecy ciężar nie do uniesienia.

Jeszcze na wstępie. Sprawa wiecznej toksyczności; opozycja & koalicja. Administracja i jej, do niej, konkurencja. Toksyczne zjawisko wynikające z braku stosownego doświadczenia (obu stron), wiedzy i handlu tymi.

Pole rywalizacji owych - mowa o nadprodukcji "modnych" kretyńskich filmików, czy też nie rozeznanej merytoryczności działających na rzez manipulacji motłochami jako nadziejami dla siebie - swoich pozycji.

Do rzeczy

Postawiony problem w samorządzie to to, że okupanci - średnia na żołdzie to ca 25 lat; nie stawia się na czele kompetencji, uprawnień a wyścig szczurów. Więcej; pojawia się chęć powrotu do dożywotnich żołdów. Żeby nie wiem co z takiego podejścia to zabetonowanie koterii. Koterii w istocie bez odpowiedzialności i możliwości. Męczarnia średniej, tej kompetentnej, kadry samorządowej.

Inny problem. Nie pojawiają się pomysły, (odkomuszające głowy) narzędzia a wręcz odwrotnie utrzymuje się motłochy; komuną mentalną, ideologiczną i rzekomą manną.

Kolejny temat. Na początku (jak nazywaliśmy) odrodzenia się samorządności; ważne było aby nie dać się praczom znaczonych pieniędzy z rozdania bezpieki - początek uwłaszczania się na PRL-u. Obecnie biznes już aż tak nie znaczony lokuje się na samorządowych terenach a do pracy zaciąga "śniadych murzynów" - nie daje pracy mieszkańcom gminy. Kolejny temat nieogarnięty przez samorząd jak i państwo.

Jest tego bardzo dużo i co; spokojne okupowanie pozycji... . Kroczący upadek samorządności!

witold k

31 grudnia 2025

5
Ocena: 5 (4 głosów)
Twoja ocena: Brak