|
|
||
|
Nawigacja Logowanie Ostatnie odpowiedzi
ostatnie artykuły
Ostatnie wątki na forum
Użytkownicy online W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 87 gości.
|
![]() Na drogach ruch coraz większy i z tego powodu trudno wyjechać z ulicy podporządkowanej na główną. Postanowiłem załatwić sygnalizację świetlną dla swojej ulicy. Pomyślałem, że najlepiej zacząć od głównego decydenta i tam lobbować o światła. Pierwsza próba kontaktu przez komórkę nie powiodła się. Spróbowałem następnego dnia. Odebrał. Cześć Krzysiu, mówi Misiu, chciałem wpaść pogadać. Usłyszałem – proszę, aby pan skontaktował się z sekretariatem i ustalił termin. Coś mnie tknęło, ale posłusznie wykonałem poleconą czynność. W wyznaczonym terminie pojawiłem się w gabinecie. Przywitanie oficjalne, ale z serdecznym uśmiechem. Standardowe pytanie: kawa czy herbata, chciałem mleko kozie, ale zadowoliłem się wodą. Zająłem miejsce i już chciałem wyłuszczyć sprawę, kiedy gospodarz wziął komórkę do ręki i pokazując na moją, wyjął baterię. Zrozumiałem, też wyjąłem. To na wszelki wypadek – powiedział. Poczułem się nieswojo, ale skojarzyłem z hitami wiadomości w różnych mediach. Upewniony, że już procedurę ostrożnościową mamy za sobą, zacząłem frywolnie – Krzysiu, musisz mi to załatwić i przechodziłem do meritum. Przerwał, wskazał na sufit podwieszony i wziął z biurka jakieś zaproszenie i na czystej stronie napisał, "o co chodzi". Pisaliśmy tak na zmianę wydając dźwięki zbliżone do aprobaty lub zaprzeczenia. Na końcu kartki napisał - "nie ma takiej możliwości". Wkurzony dopisałem – "to dupa". Dopiłem wodę i żegnając się oficjalnie, wyszedłem. Na schodach zastanawiałem się, dlaczego w czasie pisania nie mogłem przysunąć kartki do siebie. Skubany, nie wierzył, czy czasem w guziku nie mam ukrytej kamery – pomyślałem. Z tego wszystkiego zapomniałem włożyć baterię do komórki. Kiedy to zrobiłem to wyświetliły się liczne nieodebrane połączenia. Na jedno musiałem oddzwonić. Dzwonił agent Tomek. Zadzwoniłem. No i co – spytał. Kolejny raz udowodniłem, że wbrew powszechnej opinii – Misiu u Krzysia nie jest w stanie nic załatwić. Gdzież mi do Mira czy Grzesia i innych. Prawda jak oliwa na wierzch wypływa, nawet jeśli po czasie. Tym różnią się demokracje od dyktatur. Jest też druga strona medalu. Nie możemy żyć z świadomością, że jesteśmy cały czas inwigilowani. Tu też potrzebne są przejrzyste procedury. Inaczej grozi nam powolne zsuwanie się w dyktaturę tych, co mogą różne informacje o nas przetwarzać i dowolnie nimi manipulować do różnych celów. Najczęściej niecnych. Człowiek, idąc ulicą jest w kamerze, w sklepie, w banku i na parkingu. Siedzę we własnej toalecie i patrzę w podwieszony sufit – cholera, a może tu też? Nie mam nic na sumieniu, ale trochę wstyd. Przedstawiona na początku scenka rodzajowa nigdy nie miała miejsca, ale jak czytam, słucham i oglądam to wyobraźnia pracuje. Michał Rżanek : http://www.tydzien.trybunalski.om.pl 22 października 2009
|
Ankieta nasi przyjaciele Rozważania tv.trybunalscy.pl Nadchodzące wydarzenia
znajdziesz na stronie Zajrzyj także na...
Stara strona |
No... też
witold k, 22 październik, 2009 - 14:33uczestniczyłem w rozmowie w której mój rozmówca pokazał mi sufit. Co innego mówił głośno a co innego po ciuchu.
Mowa o rozmowie z dyrektorem FMG Pioma. Marzec 1985 rok. Zakładowa bezpieka postanowiła wziąć mnie pod permanentną kontrolę. Przekroczyli przy tym prawo pracy. Postanowiłem dochodzić swojego. Nie podjąłem wskazanej pracy a oni mi płacili. Dwa miesiące papierowej przepychanki. Nie dało się tego dłużej trzymać więc podjąłem zwolnienie się z pracy - zakład zmilitaryzowany żadnych zwolnień a tu moja sytuacja, która ewidentnie pokazuje nadużycie praw pracowniczych. Ze swym problem dotarłem aż do dyrektora. Pan pokazał sufit głośno mówiąc, że moja sprawa jest poza jego kompetencją a po ciuchu że bardzo by mi chciał pomoc ale nie może... i znów na sufit... Ci, których się bał to później lokalni biznesmeni... przerobili kasę przy okazji zmiany ustroju, że... Misie i Krzysie to gówniarze, tylko za wysoko postawieni no i ten cholerny Kamiński...
Nie wyplenimy korupcji, pozostaje prowokacja przy jednoczesnym podnoszeniu standardów i zmianie ustroju. Majstersztyk polegał i polega na koncesjonowaniu dostępu do źródeł zarabiania pieniędzy. Mało, nie jedną korupcję dziś można podać jako jeden z elementów rozwoju gospodarczego kraju - przez uprzywilejowanych.
witold k