Skip to main content

Przejęci ideą "taniego państwa"

portret użytkownika paweł
grabie.jpg

Z tą PO nie było jednak tak źle, jak się mogło wydawać. Poseł Zbigniew Chlebowski okazał się chyba jednym z nielicznych aktywistów partii, któremu rzeczywiście zależało na wcielaniu w życie hasła "tanie państwo". W końcu jego działania miały uszczuplić budżet państwa o 500 mln złotych. A wie to przecież każdy wolnorynkowiec - jeśli do budżetu ma wpłynąć o 500 mln mniej, znaczy to, że tych 500 mln zostanie w kieszeniach obywateli. Mniejsza już z tym w czyich kieszeniach i jakich obywateli. Jaki by ten obywatel (czy obywatele) nie był, na pewno wyda te pieniądze lepiej, niż najlepszy nawet urzędnik państwowy.

Do posła Chlebowskiego można mieć jednak pewien zarzut, i nie akurat ten, który podnoszą posłowie PiS. Taki mianowicie, że swą wolnorynkową duszą nie był w stanie zarazić pozostałych polityków swojej partii, w tym słynnego "Grześka", który ponoć mocno się opierał, by zechcieli, wraz z nim "samotnym wojownikiem", zasady "taniego państwa" zastosować szerzej, w całej gospodarce, a nie tylko w tej branży, w której operował jego serdeczny kolega "Rysiek". I to jest największy zarzut jaki można mieć do posła Zbigniewa Chlebowskiego, że zachował się z lekka egoistycznie, zamiast zdobyć się na odrobinę altruizmu...

Na horyzoncie jakaś kolejna aferka... Jak się okazuje coś było nie tak przy sprzedaży stoczni. Co dokładnie - nie wiadomo. Jeśli CBA ujawni dokumenty, z których wynikać będzie, że min. Grad jest odpowiedzialny za to, że chciał, podobnie jak Zbigniew Chlebowski, narazić budżet państwa na kolejne straty, wówczas będzie to radosna nowina, stawiająca pana Grada w jak najlepszym świetle. Będzie to też dowód na to, że poseł Chlebowski próbował jednak innych zarażać ideą "taniego państwa", ale czekista Kamiński na to nie pozwolił. Że też premier Tusk zostawił tego jedynego socjalistę w tajnych służbach, którego na dodatek nie potrafił upilnować... Tego Tuskowi przyszłe pokolenia nie wybaczą...

Wszystkie te zdarzenia zbiegły się z podpisaniem przez pana Lecha Kaczyńskiego traktatu lizbońskiego. Złośliwcy mówią, że traktat ten de facto pozbawia Polskę niepodległości. Ale gdzież tam... Pan Kaczyński, ten jeden z najsłynniejszych specjalistów od prawa pracy, uważany dotąd za socjalistę z krwi i kości, po prostu tyle nasłuchał się o "tanim państwie", że na tyle przejął się tą ideą, iż po prostu postanowił państwo polskie zlikwidować. Czyż może być tańszym państwo, które właśnie postawione zostało w stan likwidacji? Czyli państwo, którego już wkrótce nie będzie?

Specjalista prawa pracy, Lech Kaczyński, dziś także totalne uosobienie ideii "taniego państwa", likwidator Rzeczypospolitej... Cóż, za ten czyn należy mu się nawet Pokojowa Nagroda Nobla!!!

Paweł Sztąberek: http://www.kapitalizm.republika.pl

12 października 2009

0
Nikt jeszcze nie ocenił tej publikacji. Bądź pierwszy
Twoja ocena: Brak

Swoją drogą

portret użytkownika witold k

ciekawym czy publiczna debata, znaczy polskojęzyczna debata "naszych mediów" pójdzie w kierunku MOSADU, toć to oni chcieli kupić stocznie... za jak zawsze - kasę gojów.

witold k

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.