Skip to main content

UE rozważa nowe sposoby rabowania podatników

portret użytkownika paweł
logo unia.jpg

Choć w sprawie konfliktu na Ukrainie Unia Europejska nie jest w stanie wydać jasnego i kategorycznego stanowiska, to w kwestii dalszego grabienia własnych podatników wykazuje niegasnącą aktywność.

Parlament Europejski rozpoczął właśnie pracę nad reformą unijnego budżetu. Celem tej reformy ma być doprowadzenie do zmiany finansowania budżetu UE i wzrost tego finansowania z tzw. środków własnych. Powołano specjalną grupę składającą się z przedstawicieli Komisji Europejskiej, Rady Unii Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Na jej czele stanął były premier Włoch, związany z Komisją Trójstronną i Grupą Bilderberg, Mario Monti. Jak twierdzą inicjatorzy reformy, ma ona doprowadzić do uproszczenia sposobów finansowania brukselskiego budżetu i większego uniezależnienia tego finansowania od kondycji budżetowej poszczególnych państw członkowskich UE.

Pomysł reformy, mocno lansowany przez przewodniczącego PE, Martina Schulza, popierają zarówno socjaliści jak i grupa skupiona w Europejskiej Partii Ludowej, do której należą: Platforma Obywatelska oraz PSL. Nowej reformie sprzeciwiają się przede wszystkim ugrupowania należące do Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. W skład tej frakcji wchodzi między innymi Prawo i Sprawiedliwość. Brytyjscy konserwatyści stawiają sprawę jasno: nie godzimy się na żadną reformę zasad finansowania, ponieważ oznaczać to będzie nałożenie bezpośrednio na obywateli nowych podatków. Zwolennicy reformy odbijają ten argument twierdząc, że to nieuzasadnione straszenie Europejczyków, iż będą musieli odprowadzać do budżetu Unii nową daninę. Według nich to przecież europejscy podatnicy tworzą budżet UE, tyle że – jak dotąd – robią to w sposób pośredni, poprzez budżety krajowe. Po reformie miałoby się to nieco zmienić i pieniądze z podatków miałyby w pewnej części trafiać prosto do Brukseli.

Inicjatorzy reformy mają w zanadrzu jeszcze inne sposoby na „zapewnienie stabilności unijnego budżetu”. Rozważany jest m.in. pomysł wprowadzenia na obszarze całej Unii podatku od transakcji finansowych, podatku od transportu lotniczego, podatku od zanieczyszczeń czy od alkoholu i papierosów. Jak widać, nasi „dobrodzieje” nie marnują czasu i w przerwach pomiędzy wydaniem jednego oświadczenia w sprawie Ukrainy a drugiego, radzą konsekwentnie jak by tu jeszcze ograbić podatników.

PS: www.prokapitalizm.pl

12 marca 2014

0
Nikt jeszcze nie ocenił tej publikacji. Bądź pierwszy
Twoja ocena: Brak