Skip to main content
portret użytkownika witold k
popieluszko.jpg

z naszego archiwum

Błogosławiony – to w Kościele katolickim osoba zmarła, która za życia odznaczała się szczególnymi cnotami inspirowanymi doświadczeniem religijnym, lub też która z powodu swojej religii poniosła śmierć męczeńską.

W rocznicę sprowadzenia do nas Relikwii błogosławionego ks. Jerzego.

Trzynastego kwietnia 2014 minął rok od momentu uroczystego sprowadzenia Relikwii. Rok od naszego piotrkowskiego uświadamiania sobie czasu księdza Jerzego, Jego odwagi i jasno sprecyzowanej służby Bogu i Ojczyźnie. Jego Nauk i naszego polskiego zniewolonego zrywu.

To bardzo bobrze, że Kościół podaje nam swego Męczennika z lat osiemdziesiątych poprzedniego wieku. Musimy przecież pamiętać, że wraz z niewolą polityczną (komunistyczne państwo) pełni byliśmy niewoli wewnętrznej. Większość nauk błogosławionego dotyczyła wolności w nas. Jedynej wolności, która może wyzwolić.

Wspominane ks. Jerzego jest jednoczesnym wspominaniem czasu narodowego zrywu. Zrywu, który wpierw był formą ucieczki prześladowanych przez Juntę Wojskową, ucieczki do Kościoła. Kościół przyjął spragnionych schronienia świeckich. Nie zaglądał w ich dusze, w intencje. Zapłacił za to wielką cenę. Większość, zdecydowana większość, okazała się wiernymi synami Kościoła i służącymi Ojczyzny. Kościół, przyjmując świeckich pod swoje skrzydła, nadał im formę legalności i warunków w formie Duszpasterstwa Ludzi Pracy. Błogosławiony Jerzy Popiełuszko był tu wzorem służby dla duchowieństwa i świeckich. Dziś ogniskuje tamten czas i nowe konieczne otwarcie.

Do meritum.

Wielka mądrość Kościoła – wiernych Uczniów Chrystusa - podaje nam w formie aktu beatyfikacji współczesnego Męczennika za Wiarę. Robi to w czasie, w którym oprawcy funkcjonują publicznie; w czasie, kiedy inny kandydat na Ołtarze, Prymas Tysiąclecia, oczekuje na oficjalne zezwolenie sprawowania Jego Kultu. Dlaczego to robi? Dlaczego Kościół poleca nam rozpamiętywać życie i twórczość swego szczególnie prostego kapłana? Bo to ks. Jerzy wyrósł w tamtym (junty wojskowej) czasie jako przykład do naśladowania. Ksiądz Jerzy skupił przy sobie ludzi prostych i uczonych. Pokręconych, zmęczonych, prześladowanych i prześladujących. Jedni Mu ufali, inni nienawidzili Go i zabili. Jedni jeszcze nie rozumieli – nie słuchali nauki, która zdawała się być kamuflażem, a była istotą Jego służby. Inni zdawali sobie sprawę z mocy tych słów, wiedzieli, że są skierowane do ich sumień. Wniwecz obalają ich pracę i z niej wynikające apanaże. Wreszcie: Czy dziś, jak kiedyś Duszpasterstwa Ludzi Pracy, nie potrzebujemy schronienia? Czy współczesny Męczennik za Wiarę, którego osobiście poznały i poznają żyjące pokolenia, nie jest najlepszym przykładem do naśladowania? Czy nie pobudza nas do zadania sobie pytania o dzisiejsze potrzeby i formy służby Kościołowi i Narodowi? Nakłania, pobudza i pozwala do woli czerpać ze swej spuścizny. Zadania mamy inne, ale cele i kierunki te same. Jesteśmy członkami Kościoła Powszechnego. Powszechna zatem ma być nasza praca, służba i przykład.

witold k

28 marca 2014

PS. Ksiądz Jerzy urodził się 14 września, w święto Podwyższenia Krzyża. To stąd jego odwaga, heroiczność, sumienność. Kolejny mój Parton, którego życiorys i praca jest moją inspiracją. To wespół ze świętym Janem Pawłem II ks. Jerzy pozwala nam, współczesnym przytulić się fizycznie, duchowo, intelektualnie... bo żyli pośród nas, bo mamy ich w pamięci i w osobistym doświadczeniu.

5
Ocena: 5 (2 głosów)
Twoja ocena: Brak