Skip to main content

"Stawka jest bardzo wysoka"

portret użytkownika PIS

„Stawka jest bardzo wysoka". List Jarosława Kaczyńskiego do członków PiS

Szanowni Państwo Członkowie Prawa i Sprawiedliwości
Rok 2015, wybory prezydenckie i parlamentarne, jakie mamy przed sobą, zdecydują o biegu spraw w naszej Ojczyźnie w najbliższych latach. Stawka jest bardzo wysoka, znacznie wyższa niż w poprzednich wyborach. Chodzi bowiem nie tylko o to, kto będzie rządził, ale o to czy trwać będzie system stworzony przez Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego. System, w którym relacja między społeczeństwem, miedzy obywatelami, a władzą nie ma cech właściwych dla demokracji, jest jedynie socjotechniczną grą. Jej głównym narzędziem jest propaganda, metodą — manipulacja.

Ta gra służy interesom mniejszości. Służy tym wszystkim, którzy w różnych dziedzinach naszego życia, poczynając od przemysłu a kończąc na służbie zdrowia, przejmują własność w sposób nie mający nic wspólnego z uczciwym biznesem. Tym którzy przejmują należące do nas wszystkich środki, w tym w niemałej mierze pieniądze europejskie, obciążają nasz rozwój potężnym podatkiem korupcyjnym, osłabiają, a nierzadko paraliżują, działania instytucji, które powinny działać dla wspólnego dobra. Służy także interesom zewnętrznym. Zarówno na płaszczyźnie politycznej, obniżając znaczenie Polski bierną, polegającą na przystosowaniu się do silniejszych, wycofującą się z różnych regionów polityką obecnego rządu i prezydenta, jak i gospodarczej, czego przykładem jest zgoda na pakt klimatyczny, skrajnie niekorzystny dla Polski, a bardzo korzystny dla kilku najbogatszych państw europejskich.
Innym przykładem może był los polskich stoczni, których w praktyce nie broniono, zapewniając w ten sposób byt stoczniom niemieckim. Podtrzymywany jest też stan, w którym firmy zagraniczne w Polsce cieszą się przywilejami, likwidującymi w praktyce możliwość uczciwej konkurencji ze strony firm polskich, co prowadzi do upadku wielu z nich.

"Mechanizm kontroli władzy, kontroli elit, jest całkowicie dyspozycyjny wobec sił sprawujących dziś władzę i co za tym idzie jest sparaliżowany"

Z Polski wyprowadzane są bez opodatkowania dziesiątki miliardów złotych, w wielu przypadkach dochodzi też do brutalnej eksploatacji pracowników, zarówno w sferze płac, które są rażąco niskie, jak również warunków pracy. Niszczone są też małe i średnie przedsiębiorstwa polskie. Kolejnym problemem, charakterystycznym dla opisywanego systemu, są afery, niemal bez wyjątku tuszowane. Bezwzględnie potrzebny w każdym praworządnym i demokratycznym państwie mechanizm kontroli władzy, kontroli elit, jest całkowicie dyspozycyjny wobec sił sprawujących dziś władzę i co za tym idzie jest sparaliżowany.

W fatalnym stanie jest wymiar sprawiedliwości. Jeśli najkrócej określić reguły gry, jakie obowiązują dziś w naszej Ojczyźnie, to sprowadzają się one do zasady „kto silniejszy, ten lepszy". Brak jest jakiejkolwiek zaplanowanej polityki w sferze gospodarczej, społecznej, kulturalnej. Wszystko sprowadza się do przepychania się różnych grup i różnych interesów, w niektórych przypadkach nie są to nawet interesy grupowe, a indywidualne. Właśnie w imię tych interesów, na przykład chęci zdobycia wysokich pozycji w Unii Europejskiej, władza nie broni ani na arenie międzynarodowej, ani nawet w kraju, naszej narodowej godności, a niekiedy wspiera nawet przedsięwzięcia tę godność obrażające. Prywatyzacja polityki prowadzi do takich wydarzeń jak wysyłanie na wysokie funkcje w Unii Europejskiej osób nie mających najmniejszego przygotowania i kompromitowanie nas w opinii międzynarodowej. Dzieje się to w sytuacji, gdy bez trudu można by wysunąć osoby dobrze przygotowane.

"Ta władza jest dla społeczeństwa, dla narodu, jak ciężki worek kamieni na plecach"

Niezwykle groźne wydarzenia mają miejsce w sferze oświaty. Wycofuje się nauczanie historii w odpowiednim zakresie, odchodzi od podstawowego kanonu polskiej literatury, a dzieci stają się ofiarą różnych poprawnych politycznie eksperymentów. Z bulwersującymi posunięciami mamy także do czynienia w polityce kulturalnej, w której wspierane są osoby i środowiska naśladujące, często nieudolnie, aktualne, a czasem przebrzmiałe mody, których wspólną cechą jest wyjątkowo brutalne uderzanie w polską i europejską tradycję. Przykłady zła, z jakim mamy do czynienia w Polsce można by mnożyć.

Powtórzę słowa z mojego przemówienia z 13 grudnia 2014 roku: „ta władza jest dla społeczeństwa, dla narodu, jak ciężki worek kamieni na plecach". Gdyby ten worek zrzucić, poprawiłby się szybko los wielu milionów Polaków, a ogromna energia naszego narodu, służąca w pełni uzasadnionemu dążeniu do poprawy bytu milionów rodzin, prowadziłaby do bardzo szybkiego rozwoju, tak potrzebnego, aby rozwiązać nabrzmiałe problemy społeczne, z brakiem pracy, wielką emigracją zarobkową, służbą zdrowia i kryzysem demograficznym na czele.

Polacy potrzebują sprawnego, uczciwego państwa, jasnej polityki społecznej, w sferze oświaty i kultury, szacunku dla osobistej i narodowej godności obywateli, wsparcia dla rodziny, macierzyństwa i ojcostwa, potrzebują umocnienia bezpieczeństwa narodowego, społecznego, osobistego i gospodarczego, potrzebują też pewności, że ich państwo jest właśnie ich. że to oni decydują, że nikt ich nie oszukuje, nie manipuluje nimi. Czy te oczekiwania można zaspokoić? Odpowiedź jest jasna: tak, można. Prawo i Sprawiedliwość jest formacją mającą jasny program, odpowiadający wprost na te potrzeby (program uchwalony w lutym 2014 r.). Ma też potrzebne sity dla realizacji wyznaczonych przez program celów, ma zarówno w swoich szeregach, jak i w swoim zapleczu, ludzi posiadających potrzebne moralne i merytoryczne kwalifikacje dla ich realizacji.

Prawo i Sprawiedliwość integruje prawicę

Morale i siła naszego stronnictwa hartowały się w trudnych czasach, wśród nieustannych ataków, których jawnie deklarowanym celem było zniszczenie Prawa i Sprawiedliwości. Odparliśmy te ataki, nie załamując się w chwilach, w których wydawało sig, że nie zdołamy się obronić. Nie złamała nas smoleńska tragedia i to wszystko, co nastąpiło po niej. Potrafimy zdecydowanie reagować na go, jakie pojawia się także czasem w naszych szeregach i to różni nas zdecydowanie oraz zasadniczo od naszych politycznych konkurentów, kompromitujących się nieustanną tolerancją wobec oczywistych nadużyć, stosowaniem w sposób bezwstydny, na oczach opinii publicznej, zasady Kalego: inni muszą przestrzegać ustalonych reguł, my nie; inni muszą dotrzymywać słowa, nas nawet najsolenniej składane obietnice w niczym nie wiążą; w istocie nam, czyli PO i PSL, wszystko wolno. Dziś Prawo i Sprawiedliwość integruje prawicę i ma wszelkie przestanki, by dążyć do zwycięstwa zarówno w wyborach prezydenckich, jak i parlamentarnych. To zwycięstwo ma zmienić Polskę.

Musimy jednak pamiętać, te racje moralne i merytoryczne, choć w ostatecznym, historycznym wymiarze rozstrzygające, nie zapewniają same przez się sukcesu. Trzeba o nie zabiegać umiejętnie i z ogromną determinacją, zabiegać w takich warunkach, jakie są, a więc w takich, gdzie nawet uczciwość liczenia głosów w trakcie wyborów jest dalece niepewna, gdzie z całą pewnością będziemy mieli do czynienia z różnego rodzaju manipulacjami, z posługiwaniem się pomówieniami, tzw. czarną propagandą, gdzie przeciwnik będzie wspierany przez aparat państwowy i eksponowane przez media elity.

"Musimy być bezwzględnie zdecydowani"

Staje więc pytanie o warunki naszego sukcesu. Pierwszym z nich jest czystość naszych szeregów — musimy być tutaj bezwzględnie zdecydowani. Nie dlatego, że każde nadużycie, jakiego dopuści! się nasz członek będzie wykorzystane przeciw nam, ale dlatego, że tylko w oparciu o zasady przyzwoitości i uczciwości można dobrze rządzić Polską. Każdy kto je lamie, szkodzi nie tylko Prawu i Sprawiedliwości — szkodzi Polsce. Warunkiem drugim jest uzyskanie pełnej zdolności do kontrolowania przebiegu glosowania i liczenia głosów, zarówno w komisjach obwodowych, jak i na wyższych szczeblach. Plan potrzebnych działań jest gotowy, gotowe będą w nieodległym czasie odpowiednie instrukcje postępowania, zarówno dla osób kontrolujących komisje obwodowe, jak i komisje wyższego szczebla, a także tych, którzy będą pracowali w okręgowych i w centralnym biurze ochrony wyborów, jakie powołamy. Trwa też akcja zbierania podpisów pod projektem ustawy „Uczciwe wybory". Najważniejszym zadaniem, jakie stoi dziś przed nami, jest stworzenie liczącego dziesiątki tysięcy osób w skali kraju korpusu wolontariuszy. Nie będzie to możliwe bez wyjścia poza ramy partii, odwołania się do innych organizacji i środowisk. Do biur Radia Maryja, Klubów Gazety Polskiej, Ruchu Społecznego im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, patriotycznych organizacji młodzieżowych, lokalnych organizacji patriotycznych różnego typu, np. grup rekonstrukcyjnych. Czeka nas ogromna praca przeszkolenia ochotników, nikt nie powinien iść do komisji wyborczej, jeśli nie został wyposażony w wiedzę, co w jakich okolicznościach robić, z kim się kontaktować, jakie metody stosują ci, którzy dopuszczają się nadużyć.

Wreszcie warunkiem trzecim jest pełne zaangażowanie się w kampanię, najpierw prezydencką, a potem parlamentarną. Dziś i aż do maja br. najważniejsza jest kampania prezydencka. Mamy doskonałego kandydata Andrzeja Dudę. tączy on takie zalety jak nienaganna uczciwość, znakomite przygotowanie intelektualne, znaczne doświadczenie polityczne, w tym doświadczenie w pracy w Kancelarii Prezydenta, gdzie mógł zapoznać się zarówno z funkcjonowaniem tego urzędu, jak i z pracą prezydenta, śp. Lecha Kaczyńskiego, który bardzo Andrzeja Dudę cenił. Posiada też doświadczenie parlamentarne, a w Parlamencie Europejskim potrafi! uzyskać najlepszą ocenę spośród wszystkich polskich europarlamentarzystów. Jest młody, pełen energii, zdolny do bardzo ciężkiej pracy, zarówno w kampanii, jak i później, pełniąc urząd, służąc Polsce i Polakom. Nikt z jego kontrkandydatów, przy całym szacunku, nie ma choćby zbliżonych cech.

"Wybór należy do Rodaków, ale powinni wiedzieć, między jakimi alternatywnymi rozwiązaniami wybierają"

Andrzej Duda ma przed sobą niezwykle trudne, ale też niezwykle ważne zadanie. Jego główny konkurent jest chroniony przez media tak intensywnie i skutecznie, iż w wielu środowiskach uchodzi za kogoś zupełnie innego, niż jest naprawdę. Jeśli przyjrzeć się jego karierze, jego życiorysowi, to bez żadnych wątpliwości można stwierdzić, że jest reprezentantem lewego, albo nawet skrajnie lewego, skrzydła Platformy Obywatelskiej, a więc nie ma nic wspólnego z tą tradycją, do której on, a szczególnie jego współpracownicy, często się odwołują. Chodzi o pozory, które mają zwieść przede wszystkim tych wyborców, którzy na co dzień nie interesują się szczególnie polityką. Obrona WSI, formacji wywodzącej się z PRL, której związki z Moskwą byty silniejsze niż jakiejkolwiek części ówczesnego aparatu państwowego, a która trwała przez 17 lat w III RP, przyjaźń z Januszem Palikotem, brak sprzeciwu wobec lewackich inicjatyw w sferze obyczajowej i sferze życia rodzinnego, nienawistny stosunek do śp. Lecha Kaczyńskiego, zarówno za Jego życia, jak i po śmierci, to kolejne przykłady jego postawy.

Nie można nie przypomnieć stów o „ślepym snajperze" i o „takim zamachu, jaka wizyta", które padły w sytuacji, gdy kolumnę samochodów, w której jechał Prezydent RP zatrzymano z użyciem broni palnej. Nie można zapomnieć o roli, jaką odegrał w haniebnych wydarzeniach wokół krzyża na Krakowskim Przedmieściu. To on przecież inspirował jego usunięcie. Nie można też nie uwzględniać różnego rodzaju niejasności w życiorysie, jakie ostatnio wychodzą na światło dzienne, tzw. „afery marszałkowskiej", wreszcie fatalnego sposobu wykonywania funkcji marszałka Sejmu, którym przyczynił się walnie do degeneracji naszego parlamentu, do stanu, w którym wulgarnie obrażano kobiety, urzędującego Prezydenta, pozbawiano opozycję należnych jej praw. Zastanawiający był też pośpiech, z jakim ówczesny marszałek Sejmu przejmował urząd Prezydenta po smoleńskiej tragedii.

Zastanawiający jest też zanik pamięci, jaki dotknął prezydenta w czasie składania zeznań przed sądem, a także ochrona medialna, jaką został otoczony. Wreszcie bacznego przyjrzenia się wymaga to wszystko, co wiązało się z pełnieniem przez Komorowskiego dwukrotnie funkcji wiceministra, a następnie ministra obrony. Musimy umieć o tym wszystkim mówić, społeczeństwo nie może być wprowadzane w błąd, chcemy aby Polska była demokratyczna, a w dobrze funkcjonujących demokracjach kandydaci na najważniejsze urzędy są bardzo szczegółowo prześwietlani przez media. W Polsce jest niestety inaczej, tym większe jest nasze zobowiązanie wobec Rodaków. Wybór należy do nich, ale powinni wiedzieć, między jakimi alternatywnymi rozwiązaniami wybierają.

Kampania jest już trudna i wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze trudniejsza. Bez wątpienia będą i już są czynione próby odebrania nam wiary w zwycięstwo, odebrania motywacji. Rozsiewane są, szczególnie w środowiskach dziennikarskich, różne plotki i pomówienia. Stosowana jest wielokrotnie już sprawdzona metoda gry sondażami. Pojawiła się ona w wyborach jeszcze na początku lat 90., gdy jej ofiarą padało m.in. Porozumienie Centrum. W czasie wyborów prezydenckich 2005 r. śp. Prezydent Lech Kaczyński miewał, i to w momencie bliskim pierwszej tury wyborów, wyniki dwa razy gorsze od Donalda Tuska (22%-45%), a już w drugiej turze pojawił się wynik 38 do 62 na korzyść kandydata PO. Jego przewaga mial więc wynosić 24 pkt. procentowe, podczas gdy przegrał o 8 (54-46), a więc „pomyłka" wynosiła 32 pkt. procentowe.

Piszę o tym dlatego, byście traktowali wyniki badań z należnym dystansem. W ostatnich tygodniach wyniki Andrzeja Dudy oscylują między 12% a niespełna 38%, a wyniki Komorowskiego od 47% do 66%. W istocie więc nie wiadomo, jak jest naprawdę. Ale o jednym możemy, także na podstawie naszych badań, mówić z całą pewnością: wyniki Andrzeja Dudy rosną, bardzo szybko rośnie też jego rozpoznawalność. Do wielkiego zwycięstwa w 2005 roku przyczyniła się ogromnie niezwykle intensywna kampania prowadzona przez członków PiS. Dała świetne rezultaty. Tamte wybory byty bardzo ważne, dziś wiem to lepiej niż wtedy. Te dzisiejsze są jeszcze ważniejsze.

"Potrzebny jest wielki wysiłek"

Musi on być dobrze zorganizowany, dlatego podjąłem decyzję o przekształceniu dotychczasowych Zarządów Okręgowych w sztaby wyborcze, w dalszym etapie nastąpi przekształcenie w sztaby także dotychczasowych zarządów terenowych. Cala nasza aktywność, począwszy od parlamentarzystów, poprzez samorządowców, osoby pełniące funkcje w PiS, po szeregowych członków musi być skierowana na działania wspierające i promujące Andrzeja Dudę. Każdy z nas, członków PIS, może przyczynić się do sukcesu, potrzebna jest tylko mądra aktywność, potrzebna jest wiara w zwycięstwo, wiara w to, że nasz kraj, naszą Ojczyznę można zmienić na lepsze.

6 lutego 2015

5
Ocena: 5 (1 głos)
Twoja ocena: Brak

Tylko A. Duda Prezydentem Rzeczpospolitej!

portret użytkownika Monika B

Andrzej Duda jest najlepszym kandydatem na Prezydenta RP! To człowiek o wielkiej uczciwości, inteligencji, mądry i dobrze wykształcony młody Polak, któremu należy zaufać i powierzyć losy Ojczyzny. Krakowianin, pochodzący z dobrej rodziny i mający wspaniałą rodzinkę. Tylko on - Andrzej Duda- Prezydentem Polski!

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.