Skip to main content

"Nie zgadzamy się, aby nasze państwo było dziadowsko zarządzane"

portret użytkownika witold k
polska_flaga01.jpg

Taką oto słowną zajawkę znalazłem w Internecie – cokolwiek by to miało znaczyć – to jest to argument na wybranie się do Wa-wy. Tytuł jednego z wielu artów zapraszających na Marsz 13 grudnia 2014. No. Wiadomo od lat, że dziadostwo III RP mogą, jedynie poprzez masowe protesty, usunąć podatnicy. Wielkie manifestacje Polaków, i to od lat, to polityczne wydarzenia warte zauważenia i bez wątpliwości przyszły fundament pod IV RP.

Tu pojawia się problem. Wyścig o miejsce przy ołtarzu, którego jeszcze nie ma. Nie wiadomo, kiedy, gdzie i czy w ogóle będzie. Do niewybaczalnego skandalu zaliczam ucieczkę J. Kaczyńskiego sprzed pomnika Romana Dmowskiego (pierwszy wyjazd do Krakowa). Poniewieranie młodym Giertychem i wieloma innymi. Jeśli (co niektórzy) przemówią i powiedzą, za co byli umniejszeni to… np. Pan Piętak.

Mam trochę więcej lat niż to by wynikało z kalendarza, więc w domu zostanę 13 grudnia. Zresztą, wielu pojedzie, a nikt o tym nie napisze. Zatem więcej zrobię tymi kilkoma zdaniami niż swoją obecnością w Warszawie. Po 13 grudnia, jak to można przeczytać w mojej pisaninie, zginąłem w książkach i manifestacjach np. 31 sierpnia 1982 też w Warszawie. Siła, jaką wtedy pozyskałem starcza mi do dziś.
Do meritum.

Źle było robione tak w PC jak PiS. (PO pomijam, innym dobrze życzę i oddaję do dyspozycji siebie i możliwości). Nieufność słusznie kołaczącą się pod twardą częścią czaszki (wszystkich grup, formacji, koterii) nie powinna odkładać się w realu w umniejszaniu i wykluczaniu innych. Odpowiedzią na kontrolowanie tych tez zaufania ma być publiczny dyskurs. Publiczny.

Zamykanie rozmowy w gabinetach dowodzi tego, że gabineciarze to nie ludzie wolni, a niewolnicy. To osobnicy, którzy pełni nieufności, kompleksów, mają miękki grunt pod nogami. Grunt szybko wykorzystują różni gracze, którzy ostatecznie przejmują wpływy… resztę znamy. Pozostaje rywalizacja z nimi przy użyciu form podporządkowania służbowego – także zawłaszczonego.

Polskie przyrodzone sobiepaństwo oczywiście nie pozwala na przyznanie się do swych pozycji. Idą w zaparte. Jest gorzej. Politycznie przegrani, a w rzeczywistości wygrani, mający większy potencjał, społeczne poparcie, przyrodzone cechy np. uczciwości - wpadają w jakąś dziurę, z której nie chcą wyjść. Niszczą swoich zwolenników – swoje zaplecze. Wystawiają ich na odstrzał na obstrukcję. Mowa nie o jednostkach, a masach, o swych wyborcach. I tu rzeczywiście szeregi małe. Większość pozostająca w III RP w domu, to elektorat: katolicki, konserwatywny, narodowy. Oni ponoszą największy ciężar walk partyjnych i ich konsekwencji np. w ustawodawstwie.

Zatem. Jedźmy po raz kolejny do Warszawy. Róbmy wszystko, aby poróżnionych rzekomych liderów sprowadzić na ziemię. Potrzebujemy tych zmian, których nie zrobiono po „Magdalence”. Nic nie zyskaliśmy. Ordynacja formalnie miała być proporcjonalna po to, aby ograniczyć powstającą postkomunistyczną oligarchię… i co? Z kim lokalny maniutek pierwsze biznesy robił? Kto dziś pozwala na istnienie PROM-u i to przy żenującym śmiechu z permanentnej propagandy sukcesu? Jak z kompleksów zrobiono oręż wiecznego trwania? Czy ktoś to obnaży? Powstanie rzeczowa opozycja?

witold k

13 grudnia 2014

5
Ocena: 5 (3 głosów)
Twoja ocena: Brak

Mam taką gorącą nadzieję, że wreszcie powstanie.

portret użytkownika Stanisław
5

Wybieram się jutro na ten Marsz i tak bardzo chcę wierzyć, że stanie się on zarzewiem gruntownych zmian na lepsze w Kraju.

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.