Skip to main content

Czym się różni brukselska demokracja od jaruzelskiego socjalizmu

portret użytkownika witold k
jaruzel.kiszczak.jpeg

Młodym przypomnę, że jak już PRL totalnie zgłupiał: nie pomogło budowanie około 800 pomników wdzięczności Armii Czerwonej, a wydaleni z PZPR komuniści syjonistycznego chowu, odnaleźli się w nowej, lepszej formie, jak nie pomogło usunięcie ich Juntą Wojskową, to dogadali się w Magdalence.

Ten socjalizm, co go Jaruzelski w telewizji bronił jak niepodległości - to kumple z bezpieki. Porozumienie (czytaj: przetrwanie socjalizmu), to podzielenie się łupami po PRL-owskimi. Wiele o tym już napisałem: bezpieka dostała całe połacie rynku po PRL-owskiego, chłopaki od Geremka monopol na handel i nowe technologie. Tak oto Jaruzelski obronił socjalizm.

Oczywiście nie udałoby się bez współpracy pokłóconych za Gomółki kolegów. Pomógł stary, dobry znajomy, profesor Geremek ustawą o ochronie dobór osobistych. Goje zostali odstawieni od wiedzy i interesów. Masakra. U mnie też: na klatce powiesili domofon z numerami mieszkań zamiast nazwisk. Przez wiele miesięcy zanim pojawiło się nazwisko na domofonie pytałem dzwoniących: „A kto to odwiedza więźnia z celi nr 4?”.

Oczywiste, po drugiej stronie porozumienia (równie dobrze) tym razem brukselskiej demokracji, w której po połowie socjalistów i demokratów – zobacz, jeden z drugim, ilu tam synów i córek ludzi pierwszych socjalistów tych, którzy Jaruzelskiego wychowali, a potem spopielili, żeby do tematu kto nie wrócił.

Interes szedł, im głupszy, tym wyżej. Tu znów przypomnę: niejaki Bronisław Komorowski po ożenku z córką ważnego komunisty odchodzi z ROPCiO do KOR. Tam już porządek z macierewiczami zrobili. Chłopak dobrze się układał, to go na Prezydenta wstawili, no i miało być już dobrze. Ale: Bliźniaki się źle czuły i dalej, rozstawiając po kątach naznaczonych przez wspólnego wodza Kiszczaka ekstremistów solidarnościowych, zaczęły uwijać własne gniazdko. Tak uwijały, że się zawinęły, zaplątały...

Socjaliści to dziś demokracji – jedna paczka. Wrzeszczą, zanim jeszcze zaplątani, nie zdejmą kilku demokratom dog. Wrzeszczą, bo to ich ostania przystań. Szanse mają, bo zaplątani – przydeptujący własny ogon - głupieją. Dalej w partyzantce i to przy swoim ministrze, który lasy wycina...

witold k

26 lipca 2017

Ps. Jeśli jest tak (kolejny raz), że agentura wpływu ma tak mocną pozycję, że należy pod hasłem reformy ją usuwać, to tym bardziej trzeba było roztropności i to raczej Prezydent nie parlament winien być inicjatorem. Co właśnie się realizuje.

5
Ocena: 5 (4 głosów)
Twoja ocena: Brak