Skip to main content

Czas na Zmianę w Piotrkowie Trybunalskim 2018 (3)

portret użytkownika witold k
herbPT.svg.png

W 2010 wydawało się, że na trwającej w kraju fali przywracania znamienitej postaci Najjaśniejszej Rzeczypospolitej ostatnich czasów: Witolda Pileckiego - wskazanie, zrealizowanie w praktyce, kilka razy idei “wielu w jednym celu” będzie ruchem uzmysławiającym potrzebę pracy ponad różnice.

Od lat już nie kopię się z koniem, więc zrobiłem krok do tyłu (opisując atmosferę, okoliczności, konsekwencje) wyrażając nadzieję na to, że następni zrobią więcej. Była to wymuszona forma udowadniająca, że można. Zostawiam na boku sprawę “Marszu dla Rotmistrza”. Kto chce, to wie. Ważne, że pierwsze gniazdo pracy u podstaw z Rotmistrzem, zgodnie dźwiga obciążenie PROMu. Zwrócę tu uwagę na konsekwencje zbyt długiego niedotlenienia.

Do meritum.

Przywołanie “burzliwej” historii piotrkowskiego Marszu dla Rotmistrza to wskazanie ważnego narodowego problemu na lokalnym przykładzie po to, aby przekaz był autentyczny, mocny, prawdziwy do bólu. Faktycznie zniszczenie w PT oddolnych inicjatyw u nas, na trybunalscy.pl, jest opisane, a spalone pole rozszerza się na poza samorządowe wpływy. W kraju nie jest lepiej. Osoby prawne instytucjonalne także napotykają na obstrukcję, a taka polityka długoterminowa odkłada się utratą zainteresowania społecznego z politycznymi konsekwencjami - emigracją wewnętrzną obywatela, zatem podatnika. To droga do upadku Państwa. Widzimy to na każdym polu. Niby formalnie maszyna jest naoliwiona i działa, co raporty i inne FB potwierdzą. Ubolewam nad tym, ponieważ życie nie znosi próżni, lukę wypełnia działalność, która nie przystoi, a którą wykorzystuje ten, któremu to odpowiada, który nie zapomniał o pozycji Rzeczypospolitej, która go zdominowała i nie zdążył wykazać się na swoją własną zgubę. Rzeczpospolita upadła, on też... Wydaje się, że wracamy na zgubną ścieżkę. Co możemy zrobić? Możemy zachowywać ciągłość w dobrym. Wskazywać ją zawsze i wszędzie.

Owo ostentacyjne odgradzanie się w grupach partyjnych, stowarzyszeniowych, urzędniczych - zwracam uwagę na fakt przedzierzgnięcia się w wyborach i natychmiastowe chowanie się za parawan paragrafów czy urzędów. Wszystkie te działania w istocie zamykają życie publiczne, a ich trwanie i koniec - to godne pożałowania widowisko, które odbiera nadzieję i kończy się małą frekwencją promującą mniejszości. Powraca: MY i ONI. My - to nic nie mogący frustraci i ONI - za parawanem…

witold k

25 maja 2018

4.5
Ocena: 4.5 (8 głosów)
Twoja ocena: Brak